Stawki za robociznę w ujęciu Rzecznika Ubezpieczonych

Strona główna Porady prawne

Bartosz Kowalak

14 lipca 2016

Ostatni numer Monitora Ubezpieczonych (61/2015) zawiera raport głównego specjalisty w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych – Piotra Budzianowskiego – poświęcony stawkom roboczogodzin prac blacharskich, lakierniczych i mechanicznych1. W raporcie tym poczyniono kilka istotnych uwag, które jak najbardziej korelują z doświadczeniem procesowym niejednego adwokata i radcy prawnego. Warto je w pobieżnie przytoczyć.

Rzecznik Ubezpieczonych, analizując skargi poszkodowanych, dostrzegł nieprawidłowości w szkodach likwidowanych przez zakłady ubezpieczeń, polegające na permanentnym zaniżaniu stawek za robociznę przez ubezpieczycieli, a co za tym idzie obniżaniu należnego odszkodowania. Ubezpieczyciele uzasadniają swoje stanowisko tym, że stawki warsztatów są wyższe od przeciętnych lub średnich obowiązujących na rynku i “ścinają” je do uśrednionych wysokości. Można więc powiedzieć, że ubezpieczyciele weryfikują wartość rbg posiłkując się kryterium makroekonomicznym. Problem w tym, że warsztat warsztatowi nierówny i nie można do jednego worka wrzucać wszystkich serwisów, szacując wspólną arytmetyczną stawkę. Na rynku działają zarówno przedsiębiorstwa jednoosobowe, jak i wieloosobowe; działające w warunkach garażowych, czy w dużych specjalistycznych halach; posiadające dodatkowe wyposażenie, jak flota pojazdów zastępczych, pomoc drogową, salon, czy parking strzeżony; mające autoryzację, działające w sieci, współpracujące z zakładami ubezpieczeń, czy indywidualnie. Wszystkie te rozmaite cechy (mikroekonomiczne), generują inne koszty utrzymania, co oznacza, że adekwatna stawka za robociznę będzie inna dla każdego zakładu naprawczego. Nie można więc uśredniać – jak to czynią ubezpieczyciele – stawek rbg, bo dla wielu przedsiębiorców będzie to poziom niepozwalający na rentowne prowadzenie działalności gospodarczej.

Zaobserwowane przez Rzecznika Ubezpieczonych nieprawidłowości dotyczą również wiarygodności danych przytaczanych przez zakłady ubezpieczeń. Rzecznik zauważa, że ubezpieczyciele szafują różnymi “uśrednionymi” wysokościami stawek, w zależności czy pojazd naprawiono czy też nie oraz czy czy szkoda jest częściowa czy całkowita, czy odpowiedzialność wynika z polisy OC czy autocasco. Już sama ta różnorodność twierdzeń zakładów ubezpieczeń potwierdza nieuczciwość praktyki towarzystw ubezpieczeniowych. Najważniejsze jednak spostrzeżenie Rzecznika dotyczy faktu, że wskazywane przez ubezpieczycieli wysokości stawek wcale nie są średnie czy przeciętne, ale minimalne, co pokazują istniejące zbiorcze opracowania dotyczące roboczogodzin. Wskazywane przez ubezpieczycieli obecne średnie stawki za robociznę odpowiadają wysokości tym, które obowiązywał w 2009, a więc są mocno nieaktualne.

Niezależnie od powyższego, Rzecznik podważa również metodykę likwidacji szkód polegającą na weryfikowaniu stawek za rbg w oparciu o kryterium średnich czy przeciętnych stawek rynkowych. Słusznie w raporcie przywołano na tę okoliczność uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2003, w sprawie III CZP 32/03, w której jednoznacznie stwierdzono, że ubezpieczyciele mają obowiązek pokryć cały koszt robocizny, nawet jeżeli stawki przewyższają średnie wartości rynkowe. Tym samym Sąd Najwyższy dał czerwone światło kryterium średnich stawek rynkowych, co jednak wciąż nie jest respektowane przez ubezpieczycieli.

W orzecznictwie sądów powszechnych rozwinięto stanowisko SN w ten sposób, że weryfikacja stawek rynkowych następuje dopiero wówczas, gdy wysokość stawki za robociznę danego serwisu przekracza w sposób rażący średnie stawki rynkowe, czyli o około 20-30 złotych. Nie jest to rozwiązanie idealne, bo odwołuje się wyłącznie do kryterium makroekonomicznego oraz niejako sankcjonuje samo to kryterium jako wystarczające do rozstrzygnięcia sporu. Z drugiej strony ustalenie adekwatnej stawki dla konkretnego warsztatu w praktyce wymagałoby sporządzenia audytu, co jest kosztowne i istotnie wydłużyłoby postępowanie, tak likwidacyjne, jak i i sądowe. Powstała więc sytuacja patowa, wynikła poniekąd z nierespektowania przez ubezpieczycieli wyroków orzeczeń sądów. Zakłady ubezpieczeń nagminnie obniżają stawki za robociznę powołując się na średnie i przeciętne stawki rynkowe, a poszkodowany nie chcąc się na zgodzić z taką decyzją, musi odwołać się do sądu, gdzie na podstawie opinii biegłego ustalane będzie, czy dana stawka w sposób rażący odbiega od średnich rynkowych.

Damian Nowicki – adwokat w Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej Kacprzak Kowalak z siedzibą w Poznaniu

1. (http://mu.rzu.gov.pl/61/art-3.html)